Headset Tt eSports Level 10M – recenzja

Na łamach naszego smoczego laboratorium testowaliśmy już wiele akcesoriów stworzonych z myślą o graczach, ale headsety poniekąd zaniedbaliśmy, toteż niezwłocznie postaramy się nadrobić temat. Po teście budżetowego MSI DS501 pora przyjrzeć się produktowi z wyższej półki – Tt eSports Level 10M.
Pierwsze wrażenie i wykonanie
Jak już wspomnieliśmy przy okazji publikacji na temat myszy 10M, marka Tt eSport nawiązała współpracę ze słynnym amerykańskim biurem projektowym, realizującym zamówienia m.in. także dla BMW. Dzięki kolaboracji z DesignworksUSA szerokiemu odbiorcy zostały sprezentowane obudowa komputerowa, wspomniany gryzoń oraz headset – wszystko utrzymane w identycznej tonacji kolorystycznej i stylistyce, dzięki czemu możliwe jest skompletowanie spójnego zestawu gamingowego.
Sam headset reprezentuje sobą mieszany styl, łącząc nowoczesne tworzywo i wykonanie detali z designem niejako charakterystycznym dla słuchawek z lat 70. Trudno powiedzieć, czy to udana kombinacja, dlatego walory wizualne zostawiamy do indywidualnej oceny. Do produkcji wykorzystano w przeważającej ilości tworzywa sztuczne, z uwzględnieniem metalowych detali w postaci choćby mocowań nauszników czy prowadnicy pałąka, co w praktyce powinno zapewnić długą żywotność sprzętu. Producent zarzeka się, iż cały korpus urządzenia waży 300 g, zaś nasz pomiar wykazał 378 g, co jest wartością generalnie dużą oraz z pewnością odczuwalną podczas codziennego użytkowania.
Tt eSports przy wykończeniu głównych elementów plastikowych zastosował gładką, błyszczącą powierzchnię. W przypadku headsetu – produktu będącego w ciągłym użyciu i przenoszonego z miejsca na miejsce – jest to rozwiązanie niezbyt trafione, albowiem naraża go na dodatkowe uszkodzenia. Gwarantujemy, że wszelkie zadrapania będą w przypadku tego typu powierzchni jeszcze bardziej widoczne i zdecydowanie bardziej irytujące. Natomiast otulina padów to materiał imitujący skórę, co ma zapewnić dodatkową izolację od dźwięków zewnętrznych przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego ciśnienia akustycznego. Niestety całe uszy nie mieszczą się w ich wnętrzu, co przy dość silnym przyleganiu słuchawek do głowy może przy dłuższym obcowaniu powodować spory dyskomfort – szczególnie, gdy nosimy okulary.
Tt eSports postanowił zastosować modularny kabel mini USB 8-pin, który wedle preferencji możemy podpiąć pod lewą lub prawą słuchawkę. W zestawie mamy dwa kable, jeden o długości 3 m, posiadający dwie końcówki jack (mikrofon i słuchawki) oraz kontroler głośności i przełącznik odcięcia mikrofonu. Drugi kabel o długości 1 m dostarczono z myślą o urządzeniach przenośnych, z uwzględnieniem jednej końcówki jack 3,5 mm. Oba przewody to cienkie, elastyczne kable, chronione parcianą otuliną. Słabą stroną obu jest nieciekawe wykonanie wtyczek oraz ograniczony, ale jednak obecny efekt mikrofonu – kabel ocierając się choćby o elementy ubioru przenosi do słuchawki dźwięki chrobotania.
Odsłuch – gry i multimedia
[table id=49 /]
Sercem słuchawek są klasyczne przetworniki dynamiczne neodymowe o średnicy 40mm. Pasmo przenoszenia to 10 Hz – 22000 Hz, przy impedancji rzędu 32 ohm. Pierwszy test wykonano z użyciem multimediów, głównie muzyki z pogranicza różnych gatunków – od klasycznych rockowych brzmień, utworów pełnych ciepłego i energicznego wokalu, a kończąc na elektronice z uwzględnieniem popularnego dubstepu.
Słuchawki Level 10M eksponują średnie tony, zachowując pewien poziom szczegółowości, ale brakuje im przestrzeni (lub jak kto woli – powietrza). Przy jednoczesnym skompresowaniu sceny, notabene wypośrodkowanej naprzeciw słuchacza, całość daje mało zadowalający efekt. Dolne pasmo odpowiedzialne za bas jest zdecydowanie punktowe, pozbawione odpowiedniego zejścia i wykończenia, przez co brzmi niezwykle płasko i bez przekonania. Górne tony można uznać za poprawne, choć nazbyt wycofane względem średnicy.
Testy w grach przeprowadzono z użyciem tytułów Unreal Tournament oraz Battlefield 4. Słyszymy względną dynamikę brzmienia, ale naszym zdaniem brakuje większej szczegółowości oraz basu, często wymaganego w momentach intensywnej akcji. Brak przestrzeni powoduje, że gry brzmią sztucznie i mają tendencję do zlewania poszczególnych dźwięków, co szczególnie w kontekście rozgrywek sieciowych jest nie do przyjęcia. Reasumując, bez dwóch zdań testowane urządzenie pozbawiono odpowiedniego „pazura”, na który pewnie liczy większość graczy.
Podsumowanie
Przy pierwszym kontakcie headset Tt eSports wygląda nawet dość ciekawie, z lekką nutką oldschoolu. Cieszy dopasowanie poszczególnych elementów oraz dopracowanie detali. Niestety producent wyłożył się na kilku banalnych rzeczach, jak choćby niedostateczna jakość kabla sygnałowego. Co gorsza, przy osłuchu dłuższym niż jedna godzina słuchawki mogą powodować dyskomfort, szczególnie, jeżeli nasze uszy nie mieszczą się w padach, które są stosunkowo małe względem całej konstrukcji.
Level 10M brzmiałyby nawet poprawnie, jak na średni segment słuchawek, ale nabywając urządzenie za przeszło 400 zł, mamy prawo żądać więcej. Sprzęt nie stara się nas w jakiś sposób zaskoczyć, serwując bardzo neutralne podejście do brzmienia zarówno w kwestii elektronicznej rozrywki, jak i multimediów. Brakuje przede wszystkim przestrzeni, lepszego zbalansowania i dopracowania brzmienia, ale ponad wszystko nie stwierdziliśmy jakiejś iskry, powodującej tak bardzo oczekiwany uśmiech na twarzy każdego użytkownika. Jak widać, by stworzyć dobry headset, potrzeba znacznie więcej niż kolaboracji ze znanym studiem projektowym zza oceanu.
[table id=50 /]
Pełna oferta headsetów w sklepie Gameragon


